Kocia Chatka Sosnowiec

Koty do adopcji

język / language: polski | english

Vincent porzucony maluszek

Ta śliczna biała kuleczka trafiła do schroniska jak miała zaledwie kilka tygodni. Vincencik zaczął już jeśc i pic z miseczki, ale do pełnej samodzielności miał jeszcze kawałek. Siedział sobie maluszek sam w zakratowanym boksie i bardzo płakał za mamą, za towarzystwem, za jakimkolwiek zainteresowaniem. Szczęśliwie w tym okresie kociaki ze schroniska miały szansę znalezienia domów przez sklep zoologiczny w M1. Kociaki miały tam postawioną specjalną wolierę i pod naszym czujnym okiem, mogły się zaprezentowac szerszej "publiczności". Taką szansę dostał też Vincencik i oczywiście natychmiast oczarował pewnych młodych ludzi. Był malutki, bialutki, puchaty i niemożliwie przylepny, no poprostu nie sposób się było nie zakochac. Vincencik pojechał do nowego domku gdzie natychmiast się rozgościł. Potrzebował bardzo dużo ciepła i opieki właściwie "matczynej", bo był jeszcze malutki. Oczywiście spał w łóżku, chodził za swoimi najbliższymi krok w krok, dostał drapaczek i kuwetkę. Tyle, że Vincencik był trochę za mały na to żeby dokładnie wiedziec, że kuwetka to jest coś z czego trzeba korzystac codziennie i czasami siknął gdzieś indziej. Nie miał możliwości obserowania innych kotów, więc jeszcze nie do końca załapał o co w tym chodzi. Państwo, którzy adoptowali Vincencika uznali, że 7 dni to absolutnie optymalny czas żeby kociak nauczył się siusiac do kuwety i po tych 7 dniach postanowili go oddac do schroniska. Na nic zdały się nasze prośby i tłumaczenie, jak kociaka nauczyc tej "wiedzy tajemnej" i że fakt iż czasami siśnie poza kuwetą nie oznacza, że już tak mu zostanie. Państwo byli nieugięci i z wielkim zatroskaniem na twarzach kociaka się pozbyli. Nie mieliśmy serca zostawic Vincencika w schronisku, więc przyjęcliśmy go do Kociej Chatki. Maluszek, który jeszcze dzień wcześniej spał w łóżku i był noszony na rękach, został włożony spowrotem do boksu i w takich warunkach musiał uczyc się kuwetkowania i oswoic z kocią gromadą. Oczywiście w dużym skupisku kotów Vincent podłapał sporo różnych chorób i był długo leczony. W pewnym momencie było z jego zdroweim bardzo źle, ale dzielny

 kociak jakoś się wylizał. Nauczył się siusiac do kuwety w jakieś 2 dni. Vincencik to bardzo delikatny, kruchutki i przymilny kociak. Ostatnio nazywamy go tez Wiewórką albo Batmanem, bo upodobał sobie "wysokie loty". To jeden z najbardziej pieszczotliwych kociaków jakie obecnie znajdują się pod naszą opieką. Niestety Vincencik ma małe szanse na utrzymanie jako

 takiego nawet stanu zdrowia w takim skupisku kotów. Szukamy dla niego odpowiedzialnego domu stałego, ale też nie ukrywamy, ze na początek ratunkiem dla tego kociaka będzie chociaż dom tymczasowy, który się nim zajmie do czasu adopcji.

VINCENCIK POJECHAŁ DO DOMKU W MIKOŁAJA CZYLI 06.12.12R.